Przeraziłam się trochę. Nie tym, że powinno się będzie kupić tego Komórki macierzyste: inwestowanie w przyszłość? typu lalkę, bo nie zamierzam tego robić, ale tym, że bez względu na moją decyzję, ona będzie musiała się z tymi potworkami tak lub inaczej stykać, a ja będę musiała później uspokajać jej skołatane nerwy albo studzić wyobraźnię. Co za życie.
Nie, nie kupię Ci córeczko Monster High
Może jestem stara i nie nadążam, może jestem zacofana, ale moje dziecko przez kilka kolejnych lat nie dostanie lalki Monster High.
A tak na marginesie jeszcze, najbardziej mnie „bawi” dorobiona dodatkowo wszystkiego ideologia, którą zresztą da się także w teledysku usłyszeć wyśpiewywaną – że te lalki to wyraz własnej osobowści, odrębności, inności.W ogóle nie bardzo rozumiem, co to za inność w tłumie tych samych Monster High? A resztę przemyśleń to aktualnie raczej pozostawię dla siebie…
.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz