poniedziałek, 1 grudnia 2014

Baby?!

Teraz zmieniamy perspektywę.Mamy sobotę, dzień długo wyczekiwany z myślą o takim, jak dużo to wspaniałych i przyjemnych rzeczy będzie można zrobić, w jaki sposób to zasiądziemy do leniwego śniadania albo będziemy rozkoszować się słonecznym porankiem, smakiem wypijanej powoli kawy, spoglądając w międzyczasie na nasze genetyczne dziedzictwo, które z pewnością będzie się grzecznie bawić albo posyłać cudowne, bezzębne (jeszcze) uśmiechy w krew pępowinowa - nowe perspektywy 2013 naszą stronę internetową.


No cóż więcej dodać? Ano tyle, że nasz sobotni poranek zaczął się w zasadzie jeszcze w nocy. Bąbel widocznie postanowił hucznie świętować koniec tygodnia, bo ustawił pobudkę na godzinę 2.30 lub co najmniej w jaki sposób często spożył posłusznie nocną strawę, to wcale nie zamierzał później zasnąć. Rzucał się na wszystkie strony, nawet łóżeczko się trzęsło, męczył nieszczęsnego królika czy wydawał coraz dziwniejszą gamę różnych odgłosów, a smoczek konsekwentnie traktował jakim sposobem ciało obce, które powinieneś natychmiast usunąć. Wstawaliśmy na zmianę, śpiewaliśmy, bujaliśmy, a mały szalał jeszcze bardziej. No ale przecież wszystko można na raty, to lub spać też W końcu się jakoś udało lub Stasio pogrążył się w sennych marzeniach. Wspaniale – pomyślałam. Przecież to sobota albo będziemy spali, ile wlezie.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz