Voucher na sesję ciążową był prezentem, który dostałam z okazji wieczoru panieńskiego od moich przyjaciółek. Mój błogosławiony stan sprawił, że dziewczyny wpadły na pomysł, aby zamiast ognistego tańca jakiegoś umięśnionego pana zafundować przyszłej, prawie w tej chwili ustatkowanej, mamie okazję do harcowania zasiłki dla bezrobotnych przed obiektywem. Muszę przyznać, że skorzystałam z tej możliwości z prawdziwą przyjemnością.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz